sobota, 24 sierpnia 2013

Moj zbiorek pomadek

Pomadki to kosmetyk, którego ilość w mojej toaletce zwiększa się każdego miesiąca w ogromnym tempie.
Zazwyczaj męczę jedna szminkę, dopóki nie kupie kolejnej która mi podpasuje. Później zapominam o tej wcześniejszej. Część mojego zbiorku nie była używana kilka dobrych miesięcy, ale trzymam, bo może znowu je polubię. Zdjęcia niestety nie są super jakości, bo po pierwsze pogoda za oknem to typowa angielska jesień a po drugie jest już dosyć późno.




Zacznijmy od pielęgnacji ust.



NIVEA LIP BUTTER- bardzo lubię, mam tez karmelowe. Pomogło mi wyleczyć moje usta ze skorek, ułatwia nakładanie pomadek.
LUSH LIP SCRUB- peeling do ust, świetna sprawa, w kilka chwil moje usta są mięciutkie jak pupka niemowlaka.

POMADKI SLEEK- jak widać rzadko ich używam, najczęściej wklepane palcem. Pokazują wszystkie niedoskonałości ust.
REVLON LIP BUTTER- różowa była moja ulubienica przez dłuższy czas, dlatego jak widać jest na wykończeniu. Super sprawa na co dzień, nie wysuszają, łatwe w użyciu.


KIKO- kopiłam, bo chciałam mieć jakieś pomadki nude, ale bardzo mi nie odpowiada. Śmierdzą jak pomadki mojej świętej pamięci babci, źle się rozprowadzają, trwałość tez okropna.


CELIA NUDE- był na nie boom na blogach, wiec musiałam spróbować. Mama szukała ich w kilku drogeriach w moim rodzinnym mieście, w końcu znalazła. Zachwycona nimi nie jestem, ale są ok dla tych co lubią nudziaki na co dzień.


MAYBELLINE 14HR- był to mój ulubieniec przez kilka miesięcy, super się trzyma na ustach, odrobinę wysusza, ale nie było źle. Mocny fuksjowy kolor jaki lubię.
LOREAL CARESSE- kolejny ulubieniec na wykończeniu. Półtransparentna czerwień, nawilżała usta, łatwa w aplikacji.
MAC IMPASSIONED- kupiłam z powodu przepięknego koloru, niestety nie do końca jestem zadowolona ponieważ podkreśla suche skorki i wysusza usta.

RIMMEL VINYL GLOSS- błyszczyk jak to błyszczyk, fanka nie jestem. Może zużyje stosując na pomadki.
RIMMEL APOCALIPS- kolejny produkt, który kupiłam przez YT i blogi. Pomysł fajny wykonanie nieciekawe. Śmierdzi nie do wytrzymania, kolor jest ładny (nova), ale muszę zmuszam się żeby go używać.


BOURJOIS COLOR BOOST- kredki, które w ostatnim miesiącu ciągle goszczą na moich ustach, uwielbiam je, nawilżają, dają piękny kolor, trzymają się w miarę długo, maja filtry... czego więcej chcieć?!
Jedynie brzoskwiniowa ma mały minus bo lekko podkreśla skorki.


Zapomniałam zrobić osobnego zdjęcia 2 matowym błyszczykom nyx i 1 różowemu. Przez pewien czas je uwielbiałam za świetną trwałość, niestety okropnie wysuszają usta, wiec już ich praktycznie nie używam.




Na razie nie ogarniam bloggera, uczę się... proszę mi wybaczyć ;)

Pozdrawiam
Tajka

7 komentarzy:

  1. Świetne szminy, bardzo ładne kolorki! :-)
    Najbardziej podobają mi się te z Revlona oraz kredki z Bourjois :-)
    Koniecznie muszę kupić to masło karmelowe do ust :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam wszystkie trzy produkty. Mysle ze sie nie zawiedziesz.

      Usuń
  2. ładną kolekcyjkę uzbierałaś :)
    MACowy IMPASSIONED jest śliczny! szkoda, że podkreśla to czego nie powinna :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam troszke wiecej pomadek ale pozbylam sie tego czego nie uzywalam ponad rok. Polecasz jakies nawilzajace albo mniej wysuszajace wykonczenie pomadek mac?

      Usuń
    2. Amplified Creme są fajne, choć nie ma wielu kolorów o tym wykończeniu.. ale może akurat któryś wpadnie Ci w oko :) Cremesheeny są leciutkie i nie powinny robić krzywdy, ale ja się z nimi jakoś mocno nie lubię, bo nieładnie na moich ustach wyglądają.. no, ale Tobie może się efekt podobać :)

      Usuń